piątek, 9 grudnia 2016

13. Mroczna randka

       13. Mroczna randka



"Ten, któremu starczy odwagi  i wytrwałości, by przez całe życie wpatrywać się w mrok,pierwszy dojrzy przebłysk światła"



Wstałam z trumny  bardzo wesoła. Wczoraj była najlepsza noc mojego życia- koncert.  A dziś spotkam się z Bill'em.  Chyba będę Eric'owi  dziękować do końca życia. Spełnił moje marzenia. I sprawił ,że teraz jestem szczęśliwa(do póki znowu nie spotkam Alana).  Włączyłam laptopa  i od razu wybrałam z listy utworów najnowsza piosenkę  Bon Jovi- knockout.  Śpiewając z Jonem  wybierałam z szafy ubrania. Po długim przeglądaniu ciuchów( muszę przyznać ,że mam duża szafę) wybrałam  krótką czarną spodniczkę , czarny gorset i  buty demonia.  do tego dobrałam dodatki w formie  bransoletek i obroży na szyję. Zrobiłam sobie mocny makijaż. Gdy akurat wychodziłam z pokoju spotkałam na korytarzu  Pam

- Jak się czujesz?-  spytała się mnie

-Cudownie a ty ?

-To był jeden z lepszych koncertów na których byłam. Lara a nie bierzesz torebki?

-Nie wiem którą

-Weź tą w kształcie trumny będzie najlepiej pasowała.

-To idę po nią

Wróciłam sie do pokoju i ponownie otworzyłam szafe. Wyjęłam  z niej torebkę i szybko zeszłam do kuchni. Eric akurat kończył grzać   butelkę z krwią

- No No No  Lara wyglądasz pięknie.  Dostałem sms'a od Billa przyjedzie po ciebie za pół godziny

-Dzięki mam nadzieję ,że spodoba mu się. 

-Na pewno , a  jak koncert opowiadajcie!

-Było super nie przypuszczałam ,że tak wciągną mnie ich piosenki! Lara ty wiesz  ciągle za mna chodzi piosenka Feel it all-  Pam mówiła z taką ekscytacją jakby to była jej największe marzenie

- To bardzo dobrze. Koncert był genialny! Byłam na scenie ! I śpiewałam  z Bill'em. Akcje wszystkie wyszły wspaniale. A właśnie Pam ty masz zdjęcia pokazuj!- zaczęłam lekko szarpać ją

Wyjęła telefon po krótkiej chwili już oglądaliśmy zdjęcia.  Zrobiła ich chyba z  dwieście. Przez kolejne dwadzieścia minut podziwialiśmy foty i oglądaliśmy filmiki , które nakręciła.

-Widzę ,że się  udał koncert. Pam powinnaś zostać osobistym fotografem  Lary. Ile jest tych zdjęć?

-Dokładnie dwieście dziesięć -Uśmiechnęła sie do mnie

-Zrzuć mi je na laptopa dobrze?

Pamela nie zdążyła  odpowiedzieć , bo akurat w tym momęcie rozległ się dzwonek do drzwi. Eric wstał z krzesła  i podszedł do drzwi. Chwilę z  kimś rozmawiał , aż w końcu do kuchni wszedł z Bill'em. Podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek (jezusiu zaraz tu umrę. Gdybym mogła)

- Hej. Jedziemy - mówił to z takim uśmiechem na twarzy , ze do  dopiero po chwili wstałam  i odpowiedziałam mu.

- Tak. A gdzie mnie zabierasz?

-Zobaczysz. Spodoba ci się. Pięknie wyglądasz.

-Dziękuję. -Ucałowałam go w policzek i ruszyliśmy do drzwi.

Na moim  ślicznym podjeździe  stał piękne Audi Q7. Gdybym nie była wampirzycą skakałabym z radości , ale my nieumarli nie okazujemy emocji   przy ludziach. Tak więc stłumiłam to uczucie w sobie i  wsiadłam do auta.  Długo przemierzaliśmy drogi i uliczki Berlina , aż  Bill zaparkował swój samochód.

-Jesteśmy na miejscu. Nie wysiadaj otworze Tobie drzwi- Obszedł  wóz i otworzył mi drzwi. Pomógł mi wysiąść.

Rozejrzałam sie dookoła. Znajdowaliśmy się  na starym zniszczonym dworcu kolejowym.  Wyczuwałam zapach  spermy , narkotyków  krwi i cierpienia. Tu i tam z daleka  widziałam narkomanów leżących na brudnym mokrym betonie.  To dworze Zoo . Eric zabrania mi tu przychodzić . Mówi ,że  tu łatwo by było   zabić mnie.  Osuszacze krwi to najczęściej narkomani. Po co mnie tu przywóz?

-Wiesz co to za miejsce? -Po dłuższej chwili odezwał sie do mnie

- Tak to dworzec Zoo. Po co mnie tu przywiozłeś? Chyba nie chcesz mnie osuszyć z krwi ?

- Co? skąd Ci przyszło to do głowy? Nagrywaliśmy tu Feel it All i postanowiłem Cię zabrać  w miejsca gdzie był kręcony teledysk.

- Eric mówi ze tu łatwo złapać Wampira i go osuszyć z krwi.  Pokaż gdzie dokładnie kręciliście?

-Na pewno chcesz ? Nie boisz się?

-Nie dam się zabić . Chodźmy- Pociągnęłam Bill'a za rękę w stronę wejścia na dworzec.

W środku   budynek wyglądał jeszcze gorzej niż na zewnątrz. Nie dziwie się ,że tutaj jest tyle narkomanów i pijaków.  Muszę być ostrożna  by nikt nas nie napadł. Przemierzaliśmy perony powoli. Wszędzie były grafitii  niektóre ściany dzielące perony   rozpadały się. W końcu dotarliśmy do dworcowych  toalet

- Tutaj był nagrywana scena  z tym facetem , który płaci mi za sex. Muszę przyznać ,że to była jedna z najgorszych scen jakie musiałem odegrać.

-Podziwiam Cię  ,że zgodziłeś się na te scenę . Jakbym była człowiekiem zrezygnowałabym z niej.

-Chodźmy dalej. Pokażę ci jeszcze jedno miejsce i pojedziemy dalej- Bill pociągnął mnie za rękę i poprowadził na  drugi koniec peronu.

-Tutaj była nagrywana ostatnia scena teledysku.

Rozejrzałam sie dookoła. Jak to możliwe ,że z takiego miejsca reżyser zrobił tak świetny teledysk? Przecież to miejsce wygląda okropnie. Moją  uwagę przykuła bardzo mała fiolka. Podeszłam do ściany gdzie leżała i podniosłam ją. W środku znajdowało się jeszcze trochę krwi.  Krew wampira! Niedaleko fiolki dostrzegłam srebrny łańcuszek.  Idealna bron by  obezwładnić wampira.

- Bill chodźmy z stąd. Tutaj ktoś niedawno osuszał wampira. - Wzięłam go za rękę i szybkim krokiem ruszyliśmy do wyjścia .

Gdy nagle ktoś  rzucił się na mnie. Poczułam na szyi srebro.  Sięgnęłam to gardła by je zdjąć lecz napastnik obezwładnił moje ręce. Popatrzyłam w stronę  mojego towarzysza. Jeśli zaraz najprzystojniejszy wokalista nie uratuje mnie  ten cholerny świr mnie tu pozbawi krwi.   A Eric  zabije Bill'a  za to , że zabrał mnie w to miejsce  i nie uratował mnie. W jego pięknych czekoladowych oczach dostrzegłam strach. Serce biło  mu jakby właśnie przebiegł maraton.

-Bill... - Wyszeptałam. Ręce i szyja paliły mnie tak mocno ,że nie zdołałam nic więcej powiedzieć.

Kaulitz schylił się po  butelkę po jakimś alkoholu i  z całą siłą uderzył mojego napastnika. Diler zatoczył się do tyłu i upadł na ziemię. Bill wpadł jakby w furię. Kopał i bił   narkomana. Wszędzie było pełno jego krwi zmieszanej z narkotykami.

Ja w tym czasie upadłam na ziemię  Zapach krwi i ból  to nie dobre połączenie. Coraz gorzej się czułam.   Próbowałam rozerwać srebrny łańcuch oplatający moje dłonie lecz nie zdołałam.   W końcu  Kaulitz dał sobie spokój z napastnikiem. Podszedł do mnie

- Postaram się być delikatny

Kiwnęłam  głową na znak ,że go rozumiem.  Bardzo powoli rozwinął łańcuch z  moich dłoni i szyi. Przytulił mnie do  siebie. Słyszałam bicie jego serca i płynąca krew w żyłam. Poczułam wielki głód. Miałam tak wielką ochotę wgryźć sie w jego  gardło. Oderwałam sie od niego.

- Bill nie przytulaj mnie. Głodna jestem. - Wysyczałam przez zęby.

- Przepraszam nie powinienem Cie tu zabierać . Mogłem zapytać się Eric'a . Chodźmy stąd. W samochodzie mam butelkę Czystej krwi.

Pomógł mi wstać z ziemi. Szybkim krokiem przeszliśmy obok nieprzytomnego dilera i wyszliśmy z budynku. Pociągnęłam Billa za rękę i pobiegłam w stronę  Audi. Jeszcze minuta i przysięgam ,że wgryzę sie w jego szyję. A potem będę miała wielkie wyrzuty sumienia.   Otworzył drzwi i wyjął z bagażnika butelkę krwi. Od razu odkręciłam ją i wypiłam całą zawartość.

- Gdzie teraz jedziemy?- Uśmiechnęłam się do niego. Po wypiciu całej butelki poczułam sie znacznie lepiej.

-Mieliśmy jechać na obrzeża Berlina , ale   chyba powinienem Cie odwieść do domu- mówiąc to otworzył drzwi swojego Audi od strony pasażera

-Dlaczego ?

- Lara zostałaś ranna powinnaś odpocząć.

-Nić mi nie jest rany sie już zagoiły. Podjedźmy tylko po drodze po jeszcze jedną butelkę

-Jesteś pewna ,że dobrze się czujesz

-Tak. Nie zapominaj ,że jestem wampirzycą- Uśmiechenłąm się do niego i wsiadłam do samochodu.

Bill obszedł wóz i wsiadł do środka. Włożył kluczyki do stacyjki i ruszyliśmy . Dopiero po dłuższej chwali odezwał sie do mnie

- Lara   nie zapomniałem kim jesteś tylko ,że ja Cie tak nie traktuję. Wiesz Gdy tak stałaś opleciona tym łańcuchem  naprawdę bałem  się, że tamten diler zabije Cie na moich oczach.  Dopiero gdy odezwałaś się do mnie  zrozumiałem ,że muszę  Tobie pomóc. Powinienem  od razu ruszyć Ci z pomocą , a nie stać jak debil i sie patrzeć. Przepraszam.

- Nie przepraszaj mnie. Powinnam być bardziej ostrożna. -  Ponownie Uśmiechenłąm sie do niego obnażając kły. Przejechałam dłonią po jego policzku- Bill uratowałeś mnie. Dziękuję- Pocałowałam go  w policzek. - Tylko to co tam zaszło niech zostanie miedzy nami. Nie mów nic Eric'owi . Nikomu nic nie mów.

-Nie powiem . Przysięgam. To będzie nasza tajemnica.

Po jakiś pięciu minutach zatrzymaliśmy sie przy sklepie. Kaulitz wysiadł i ruszył do sklepu. Ja w tym czasie sprawdziłam swój telefon. Miałam tam wiadomość od Eric'a

"Wszystko w porządku? Jak mija Ci randka?"

Od razu odpisałam mu

 " Randka mija wspaniale. Wszystko jest dobrze. Nie martw się. Nie zrobię mu krzywdy"

" To dobrze. Miłej zabawy"

Akurat gdy dostałam odpowiedź na sms'a Erica  wrócił Bill. W ręce trzymał butelkę  Czystej krwi grupy B RH-

-Nie wiedziałem jaką konkretnie wolisz grupę krwi

-Oh nie mam ulubionej. Daleko  jedziemy ?

-Jakieś 25 minut drogi od tego sklepu.

Uśmiechnęłam sie do niego i odkręciłam butelkę. Rozsiadłam sie wygodnie na siedzeniu i delektowałam sie krwią w czasie gdy Bill wiózł nas w następne miejsce.  Ciekawe gdzie mnie dokładnie wiezie. Nigdy  w wywiadach nie mówili gdzie dokładnie nagrywali teledysk.  Obrazy za oknem mijały a my jechaliśmy drogami i uliczkami na obrzeża Berlina. po pewnym czasie dojechaliśmy na miejsce. Wysiadłam i rozejrzałam się.  Przed nami stał   rozsypujący sie budynek. Po lewej stronę stały  wielkie baraki ( chyba tak to sie nazywa. W każdym bądź razie były to wielkie blaszane budynki).

-Tutaj kręciliśmy dużą część teledysku. W tym  domku  kręciliśmy wszystkie sceny. W tych barakach również. Za tym ogrodzeniem  były filmowane inne sceny.

-  Tyle  pracy przy jednym teledysku i tyle miejsc. Ujętych w kilka minut. Bill  wasz teledysk powinni puszczać jako  spot anty narkotykowy. Może by trafiło to lepiej do młodzieży niż   produkowanie się nauczycieli w szkole.

- Tu ci przyznam rację. Ludzie niestety tak o tym teledysku nie pomyśleli.

-Chodź przejdziemy się.

Bill  splótł moją dłoń z swoją i tak ruszyliśmy przed siebie. W Drugą ręką wyciągnęłam mój telefon i włączyłam Lass jetzt los.

-hahah Kraina lodu . Brakuje nam tu tylko śniegu. Nie wiedziałem ,że widziałaś to bajkę- -Bill  słodko zaśmiał się

-Jasne ,że widziałam . Z Pam oglądałyśmy ją. - Uśmiechnęłam   się

- Nigdy bym nie przypuszczał ,że Pam oglądała bajkę z Tobą . Nie wygląda na taką

-No widzisz. Ale nie zapomnij  ,że jesteśmy wampirami.  Ja Pam i Eric  dla siebie jesteśmy troskliwi i okazujemy swoje uczucia. Niektóre wampiry tak mają. Ale  dla ludzi  tacy nie jesteśmy. - Po tych słowach chwyciłam  Bill'a za rękę

-Wy jesteście drapieżnikami. Wiem  o tym Laro.-  Bill swoją cieplą dłonią przejechał  po  moim policzku.-  Jesteś taka piękna. Nie wiem dlaczego  tamten koleś tego nie widział. 

-Wybrał inną. Zmieniłam się po tym- spuściłam głowę w dół i zamknęłam oczy. Zobaczyłam uśmiechnięta twarz Alana
. 
-Popatrz się na mnie.

Podniosłam głowę do góry i wpatrzyłam się w  oczy Kaulitz'a.  Po policzku spłynęły mi krwawe  łzy.  Przez kilka tygodni starałam sie nie myśleć   o całej sytuacji.  A teraz jakby wszystko to wróciło.

Bill  podszedł do mnie i przytulił mnie. Poczułam  ciepło jego ciała. Jego bicie serca stopniowo  uspokoiło mnie.

- Przepraszam nie powinienem  mówić o nim- Wyszeptał

-Nic się nie stało-  również wyszeptałam

-Lara mogę cię pocałować?

-  Tak

Wpił się namiętnie w moje usta.  Wsunął język do moich ust. Poczułam jego kolczyk na swoim podniebieniu. Przesuwałam dłoń po jego plecach , aż zjechałam do jego pośladków.

- Jesteś taka cudowna- wydyszał

- Ty też. Nie przestawaj. I przepraszam za kły. Wychodzą mi gdy sie podniecam

Tym razem to ja wpiłam sie w jego usta.  Dawno nikt z ludzi nie okazał mi tyle uczuć co Bill dziś. 

Całowaliśmy się namiętnie i szaleńczo ,aż usłyszałam czyjeś kroki. Delikatnie odepchnęłam Kaulitz'a   od siebie

-Ktoś tu idzie- szepnęłam - Nie ruszaj się

Kroki stawały się coraz głośniejsze  , a my staliśmy nieruchomi. Powoli  odwróciłam się.  I ruszyłam w kierunku  hałasu.

Szybkim ruchem  chwyciłam mężczyznę za gardło.   Był ubrany w ciemne spodnie i kurtkę. Na szyi miał zawieszony  aparat fotograficzny.

-  Zrobiłeś nam jakieś zdjęcie? Tylko odpowiadaj szczerze  bo  jak nie to cię zabiję- wysyczałam

-Tak- odpowiedział chrapliwym głosem

-Dawaj mi ten aparat i to już

Puściłam go  , a ten drżącymi rękami podał mi aparat. Zobaczyłam mnóstwo zdjęć moich i Bill'a jak przechadzaliśmy się i co najważniejsze jak całował się ze mną. Jakby to wpłynęło do prasy ja i on  nie mielibyśmy życia. A do  pijalni wpadały by rozwścieczone fanki.  Zamiast   usunąć zawartość wyjęłam karę pamięci  i  złamałam ją .  Z całą siłą uderzyłam aparatem o beton.

-A teraz  uciekaj stąd

Odwróciłam się i pobiegłam do Bill'a. Stał w tym samym miejscu.

-  Tam był paparazzi   zniszczyłam jego aparat i usunęłam wszystkie zdjęcia , ale lepiej wracajmy do domu.

- Jakby prasa zobaczyła nasze zdjęcia nie mielibyśmy życia.  Wracajmy.

Ruszyliśmy szybkim krokiem w stronę samochodu. Po drodze rozglądałam sie i nasłuchiwałam czy oprócz kilku narkomanów nie ma tu żadnego głupiego paparzzi. Na szczęście dotarliśmy do Audi bez żadnego problemu. Gdy wsiadłam do środka od razu od jechaliśmy do   domu. Droga powrotna minęła  szybciej. I już po  dwudziestu minutach byliśmy pod moją ville.  Bill zaparkował  na podjeździe obok auta Pam.

- Mam nadzieję ,że podobało ci się. I jeszcze raz przepraszam  za to co się stało na dworcu . Nie powinienem  Cie tam zabierać.

- Naprawdę świetnie bawiłam się. Nie przepraszaj mnie  już więcej za  to. To zostaje między nami. - Uśmiechnęłam się do niego i cmoknęłam go w policzek.

-Zobaczymy się jutro ?

-Wiesz co nie wiem . Mam być w  pijalni jutro cały wieczór. Ale pojutrze mam wolny wieczór.

- To zadzwonię do Ciebie jutro i sie umówimy. Może wpadnę do baru jutro.

-Dobrze

Kaulitz zbliżył sie do mnie.  Dłonią dotknęłam jego policzka i musnęłam ustami jego usta.  Blondynek pogłębił  pocałunek.  Przesuwał swoje palce coraz do niżej ,aż dotarł do mojego uda. W tym momęcie oderwałam się od niego

-Bill....

-Lara. Chyba musisz iść  za godzinę będzie wschód słońca. - Wydyszał

Nie słuchałam tego co powiedział do mnie tylko ponownie pocałowałam go. Nie wiem ile tak całowaliśmy się i dłońmi badaliśmy swoje ciała. Dopiero gdy usłyszeliśmy głos  Eric'a  oderwaliśmy się od siebie

- Muszę już iść .  Eric mnie woła. Dobranoc Bill

- Dobranoc  Lara.

Wysiadając z audi musnęłam usta  Kaulitz'a i ruszyłam do domu. 



niedziela, 25 września 2016

12.Najważniejsza noc życia

12.  Najważniejsza noc życia


"Wszystko jest możliwe. Niemożliwe wymaga po prostu
 wiecej czasu"


Gdy wstałam z trumny w pokoju nie było już nikogo.  A wydarzenia z wczorajszej nocy uderzyły we mnie jak bomba atomowa. Nadal miałam przed oczami twarz Alana  , a w ustach czułam smak jego krwi.   I to jak był przekonany ,że nie zrobię mu krzywdy.
Z zamyślenia wyrwał mnie głos Eric'a

-Wiesz , że  dziś jest koncert i powinnaś się już szykować? A zamiast tego stoisz na środku mojego pokoju  i patrzysz sie w ścianę

- O cholera ! Zapomniałam ! Przez to co się stało wczoraj !  Ile mam czasu ?

-  Jakieś 45 min. Pam zapakowała już wszystko do samochodu

- To mało czasu ! 

Poczułam się jakby we mnie piorun strzelił. Wpadłam do mojego pokoju jak burza. Szybkim ruchem otworzyłam szafę i wyjęłam czarne obcisłe i podarte spodnie do tego t-schirt  z logo zespołu i glany . Na szyję założyłam obrożę i naszyjnik z napisem  " Fangtasia" . W łazience  zrobiłam mój standardowy mroczny makijaż. Chwyciłam torebkę w kształcie trumny i  zbiegłam po schodach.

- Gotowa jestem ! Jedziemy ?

-Tak . Ale najpierw śniadanie.  Już ci podgrzałam - Pam

Wzięłam od niej butelkę syntetycznej krwi i najszybciej jak mogłam wypiłam zawartość butelki. Musze przyznać ,że  jeszcze tak szybko nie piłam  krwi. Chyba pobiłam życiowy rekord.

-Teraz możemy jechać?-  odstawiłam na stół pustą butelkę.

-   Tak chodź.

Obie ruszyłyśmy do samochodu. Już  za niedługo będę się świetnie bawiła. Poznam cały zespół . Moje marzenia już za chwilkę się spełnią.  Moje ciało wypełniało mnóstwo emocji.

 Co spowodowało ,że nie potrafiłam schować kłów.

- Lara schowaj te kły bo jeszcze  nas nie wpuszczą.

- Nie potrafię! Wiesz ile emocji jest we mnie?

- Taa emocji chyba raczej podniecenia. Przyznaj się  na samą myśl spędzenia czasu z Billem  czujesz orgazm

-  Ohh jak ty dobrze mnie znasz. On jest taki pięknie perfekcyjny.  A tak wogule to będziesz  chyba jedna z nielicznych osób ubranych na różowo.

- Uznam to za komplement. Wiesz ,że nie lubię czerni,  a to jest koncert!  Chcę się bawić i świetnie wyglądać.

- Tak wiem. Jedź szybciej bo umrę tu zaraz!

- To ci nie grozi . Szybciej się nie da.  

Siedziałem jak zawsze na sofie   i wszyscy byliśmy   zdenerwowani. A ja podwójnie. To dziś poznam tą piękną wampirzycę. Wiem ,że dużo przeszła w życiu i chcę by zapomniała o wszystkim.
 
-Bill w przenośnej lodówce jest syntetyczna krew  , o którą prosiłeś- Z zamyślenia wyrwał mnie głoś David' Jost'a naszego producenta i menagera

- Ohh dzięki. A ten specjalny fotograf  i kamerzysta   jadą już?

- Tak po koncercie będą czekali na was.

- To dobrze.

-Bill denerwujesz się też tak bardzo tym spotkaniem  z Larą ?- Po minie Tom'a było widać ,że jest mocno  spięty

-A jak myślisz! Jestem cholernie zdenerwowany.  Do tego nie mam pojęcia gdzie ją jutro zabrać. Macie jakieś pomysły?

- Hmm może zabierz ją do kina. Jako wampirzyca i córka Eric'a pewnie rzadko wychodzi w takie miejsca.  - Georg

- To takie tandetne. Chcę  ,żeby zapomniała o wszystkim

- To zabierz ją   w miejsca  gdzie kręciliśmy Feel it all w nocy tam będzie mrocznie. A jak się jej nie spodoba to weź ja  do domu . - Gustav

- To jest dobry pomysł. Dzięki Gustav

-Już czas . Musicie wychodzić -  David

Wszyscy wstaliśmy z kanapy i powolnym krokiem ruszyliśmy w stronę sceny . Gdy wyszliśmy na nią każdy z nas ustawił się  na swoim miejscu. Od rozpoczęcia koncertu dzieliły nas tylko sekundy. Serce waliło mi jak oszalałe, ale gdy usłyszałem pierwsze takty piosenki   cały stres minął.  Zatraciłem się w słowach  własnej piosenki. Dopiero pod koniec gdy  ogarnąłem już  ile ludzi przyszło zobaczyłem Lare. Stała pod sceną  uśmiech nie schodził z jej twarzy. Gdyby nie kły , które było widać każdy by pomyślał ze to  zwykła gotycka dziewczyna  , a nie potężna wampirzyca. Obok niej stała dużo starsza kobieta  blada na twarzy z długimi blond włosami i ubrana na różowo.  Zapewne to Pam. Przez zagraniem "Love who loves You back" postanowiłem wyciągnąć na scenę Lare

- A teraz wybiorę na scenę jedną z was. Poproszę....-Pisk dziewczyn był nieziemski każda chciała być  na scenie , ale ja już wiedziałem kogo wybiorę- Poproszę tą dziewczynę  o bladej cerze i ubranej na czarno . Tak właśnie tą.

Byłam w kompletnym  szoku  gdy usłyszałam  słowa Bill'a.  Ja mam iść na scenę?! O Matko. Jakbym była człowiekiem już bym umarła. Ochroniarz  , który stał  przedemną. Nie zdawał sobie sprawy ,że jestem wampirzycą. Uniosłam się nad publicznością i wylądowałam przed Bill'em. Tłum fanek jakby zamarł. Nie  wydawały żadnych dzwięków.

-  Hej jak masz na imię- zapytał się z  tym cudnym uśmiechem

- Lara

- Pomożesz mi zaśpiewać następną piosenkę

- Jasne ,że tak.

-A więc brawa dla Wampirzycy Lary !-    rozległy się głośne brawa- Następna piosenka to
 " Feel it all"

Bill chwycił mnie za dłoń . Miał taką  ciepłą rękę. Czułam  jego szybkie bicie serca.

"(...)Your love breaking into colors
Touchin' we can't get enough
You're spinning me round and around(...)"

 Patrzyłam się głęboko w jego piękne czekoladowe oczy. Skakaliśmy i tańczyliśmy  na scenie.

"(...)Into the sunrise falling away now
Falling away, and we FEEL IT ALL
Into the sunrise, falling away now
Falling away, and we FEEL IT ALL

FEEL IT ALL, don't look back
Just let it go,
FEEL IT ALL don't look back
Just let it go(...)"

 Nawet nie wiem kiedy minęła cała piosenka. To były najlepsze chwile mojego życia. Teraz dopiero sobie uświadomiłam ,że gdyby nie wysiłki
Eric'a nie byłoby mnie tu. Nie poznałabym Bill'a. Nie tańczyłabym ani nie śpiewała z nim.

-Laro bardzo dziękuję.- Uściskał i ucałował mnie.

Szybkim wampirzym ruchem znalazłam się obok Pam. Na jej twarzy widniał uśmiech. Przytuliła mnie na oczach tysięcy ludzi. Co u  niej jest nie możliwe . Nigdy nie okazuje uczuć przy innych.

-Dobrze się czujesz?

- Tak!   Na scenie wyglądałaś   jak dawana  Ty.

-Naprawdę?

-Tak! Eric jakby widział Ciebie były teraz zadowolony

Koncert trwał dalej , a ja  śpiewałam z resztą tłumu. Już za niedługo wejdę za kulisy i poznam resztę zespołu.  To będzie dopełnienie wszystkiego. Nic ani nikt nie zepsuje mi dziś nastroju. A jeśli spróbuje to  zabije go!

-Do zobaczenia. Dobrej nocy  i wracajcie bezpiecznie do domu. Kochamy was- Bill

Cały zespół pożegnał się i zszedł ze sceny.  Tłum jeszcze przez dobre pięć minut krzyczał  ,a  my z Pam ruszyłyśmy  za ochroniarzem. Zaprowadził nas do garderoby. Za drzwi rozlegały się śmiechy. Powoli  weszłyśmy do środka.

Chłopaki świętowali wspaniały występ szampanem , a  na stole leżały dwa pudełka pizzy.

- Hej dziewczyny!- Tom- Przytulił mnie

Za nim to samo zrobiła reszta. Po serii zdjęć i autografów , w końcu usiedłiśmy przy stole

-Bardzo cieszę się, że mogłam was poznać. A z   Tobą Bill zaśpiewać

- Nie dziękuj nam tylko  twojemu stwórcy to jego zasługa-  Tom

-A jutro zabieram Ciebie  w super miejsce. Spędzimy ten czas tylko we dwoje. Jeśli się zgodzisz-Bill

-  Zgadzam się!  To będzie spełnienie marzeń

-Lara  musimy już iść za dwie godziny świt -Pam

-Już? Chcę zostać.

-Wiem o tym , ale nie możesz.- Pam

- Idź. Jutro się zobaczymy- poczułam przyjemny zapach jego perfum i ciepło jego ust na   mym policzku

-A  to jest od nas wszystkich.  Rozpakuj to w domu- Gustav.

- Na razie. -Chórem  powiedzieli wszyscy.
 
Bardzo powolnym krokiem ruszyłam ku wyjściu.

Dziś była wspaniała noc.  Przeżyłam koncert poznałam mój ukochany zespół. A na dodatek dostałam buziaka od najwspanialszego  wokalisty. I jutro spędzę z nim czas. Nigdy nie zapomnę tego dnia , a co najważniejsze nie myślę o Alanie.




niedziela, 4 września 2016

11. Cierpienie

11. Cierpienie



"Cierpienie wymaga  czasu i nie może trwać wiecznie "




Chwyciłam Alana za koszulkę i uniosłam.  Jednym szybkim ruchem cisnęłam nim o ziemię tak mocno , aż na stracił na moment powietrze. Nachyliłam się nad nim  i powoli zbliżałam się do jego gładkiej szyjki. Po za tym ,że był  w szoku nie odczuwał strachu co jeszcze bardziej mnie zdenerwowało.

-Czemu się nie boisz? -syknęłam mu do ucha

-Bo nie ugryziesz mnie . Nie jesteś w stanie tego zrobić

- Skąd to  wiesz? Zmieniłam się

-Bo wierzę ,że  nadal cos dla Ciebie znaczę.

Uśmiechnęłam się  i zrobiłam  coś co zaskoczyło go jeszcze bardziej. Wbiłam kły  i powili piłam jego krew delektując się smakiem  oraz jego bólem.  Pam odciągnęła mnie od Alana , chwyciła mnie w pasie.

-Puść!

- Nie zabijesz go , a potem będziesz tego bardzo żałować. A ty uciekaj i ani słowa o tym co się tu stało. Mam nadzieję ,że ta  rana będzie ci codziennie przypominała o tym jak bardzo ona cierpi.

Alanowi i Jess nie trzeba było dwa razy powtarzać tego samego z zakrwawiona koszulką i rana na szyji  biegli przed siebie byle dalej od nas.

Gdyby nie Pam faktycznie zabiłabym go. Może i bym tego żałowała , ale miałabym satysfakcje. Jess by cierpiała tak jak teraz cierpię.  Popatrzyłam się na  Pam, po moich policzkach płynęły krwawy łzy

- Chodź Lara stąd. Musisz odpocząć  i doprowadzić do stanu używalności  , a jutro będziemy się świetnie bawić.

- Tak wiem

Obie ruszyłyśmy do samochodu . Wsiadając do wozu obejrzałam się za  za siebie ostatni raz. W oddali zobaczyłam  jak Alan i Jess wchodzą do jakiegoś  budynku.

Gdy obie z Pam wszedłyśmy do salonu Eric  siedział na sofie z Ann i rozmawiali. Od razu   przerwali rozmowę

- No dobrze co tym razem zrobiłaś?- Eric

- Noo eeee ugryzłam Alana.

- Cooo?!   ZWARIOWAŁAŚ?

- Nie. Wnerwiłam się.

- A gdzie go spotkałaś?

- Szedł sobie ulicą .....

- Co on robi w Berlinie?

- Mnie się  nie pytaj . Ja tu staram się o nim zapomnieć a on jakby nigdy nic spaceruje sobie w moim mieście.

- A to wyjaśnia całą sytuację. Idź się umyj  i przebierz. Za niedługo będzie świt.
-Dobrze.

Powili ruszyłam po szklanych schodach do łazienki.  Wziełam  długi  długą kąpiel. Woda w wannie zabarwiła się na czerwono od krwi Alana , którą miałam na sobie. Nadal nie wiem co on tu robi.   I po co spacerował w nocy ? Wiedział ,że może spotkać mnie  w tym miejscu. A  pomimo tego i tak tamtędy szedł.

 Wyszedłam  z wanny  wytarłam się do sucha wyszyłam włosy. Stanęłam przed szafą i wyjątkowo założyłam na siebie zwykły czarny dres. Bez jakiegokolwiek makijażu ruszyłam do pokoju Eric'a. Po cichu zapukałam. Po kilku minutach usłyszałam ciche proszę. Delikatnie otworzyłam drzwi. Na dużym łożu leżał Eric i Ann.

- Już  jestem czysta.  Śpię z Tobą. Wiem ,że miałam spać od dziś u siebie , ale nie chcę

-Dobrze  możesz. - Zwrócił się do mnie.- Ann my już będziemy szli spać.  Dobranoc moja kochanko -  Ucałówał Ann w policzek  i ruszył do mnie. - Chodź idziemy spać

Oboje położliśmy się do dużej trumny. Eric zamknął wieko  a ja wtuliłam się w niego. Poczułam jak głaszcze mnie po plechach i lekko całuje w głowę.  Tak zawszę starał się mnie uspokoić przed snem gdy coś zdenerwowało mnie do granic możliwości.  Jutro wielki dzień oj będzie się działo. Zamknęłam  oczy  i  zasnęłam w objęciach mojego stwórcy.



 Stałem przed lustrem  w łazience  i nie mogłem uwierzyć w to jak bardzo Lara się zmieniła. Kiedyś by tego nie rozbiła. Nie ugryzła by mnie i nie chciała by mnie zabić.   Teraz wiem jak bardzo  zraniłem ją. Nigdy już nie odzyskam jej zaufania.

  Przeprowadziłem się tutaj z Jess  , ponieważ chciałem zobaczyć Lare znowu. Móc ja przytulić  i powiedzieć ile dla mnie znaczy.  Nie ma wspanialszego uczucia od tego gdy  moja wampirzyca przutulała się do mnie. Jej uśmiech powodował ,że byłem w stanie  zrobić wszystko. Teraz wiem , że to był błąd  wybierajać Jess. Głupi byłem . To Lara powinna być dla mnie  wszystkim ! A  teraz stoje tutaj i czuję się okropnie.  Ten błąd bedzię się za mną ciagną i nie pozwoli mi nromalnie żyć, Bo Lara powinna być tą jedyną tą najważniejszą. Ważniejszą niż ktokolwiek inny.  Nie  czuję już tego co czułem kiedyś do Jess , nie potrafię już byc z nią. A odwrotu już teraz nie ma. Bo co innego mam zrobić? Lara już mnie nie chce. A mój powrót zrani ją tylko bardziej. Nigdy sobie teog nie wybaczę jak bardzo zraniłęm ją. Lara nie zasłużyła sobie nawet na sekundę cierpienia z mojej strony , a teraz jest już za pózno. Nic już nie bedzie takie samo pomino tego ,że   mogłą mnie zranić i wypiła mnóstwo mojej krwi nadal chcę być z nią.  I dzielić  każdą chwilę tą szczęśliwą i tą smutną  mimo tego ,że jest wampirzycą.

Delikatnie przejechałem po śladach jej kłów . Łzy same spływały mi po policzkach. Tak bardzo tęsknię za nią . W tym samym momencie wszedła do łazienki Jess

- Kochanie wszystko w pożadku ? - Uśmiechnęła się do mnie. Byłą ubrana w samą bieliznę . Kiedyś ten widok by mnie podniecił  , a teraz nic nie czuję.

- Nie  i  nie bedzie nic w pożadku!  Zraniłem ja  , a nie zasłużyła sobie na to !

-  Co ty mówisz? Chciała Cie zabić , a  Ty wygadujesz jakieś głupoty!. Chodź  i połuż się do łóżka spać. 

Popatrzyłem się na nią . Nie  mam ochoty się z nią  kłócić. Mam już tego dosyć. Muszę sobie przemyśleć to wszystko. Czy chcę być z Jess dalej i próbować odzyskać Larę? Czy tkwić dalej w tym związku i starać się zapomnieć o  mojej ślicznej wampirzycy?  Co ja najlepszego zrobiłem ?

Powolnym krokiem ruszyłem do  łóżka i  usiadłem na krawędzi i chwyciłem za telefon. 
"Lara przepraszam. Wiem ,że  zraniłem Cię tak bardzo. I wiem ,że już nigdy nie odzyskam Ciebie"  - Wysłałem do niej wiadomość

Położyłem się do łóżka , a Jess przytuliła  się do mnie.  Nie wiem ile tak leżałem i gapiłem się w sufit , ale po jakimś czasie zasnąłem


niedziela, 21 sierpnia 2016

10. Coraz bliżej spełnienia marzenia

10. Coraz bliżej spełnienia marzenia


 "Nie pozwól , aby marzenia pozostały tylko marzeniami....."



Tydzień później

Eric cały długi tydzień zachowywał się bardzo dziwnie . Jakby coś ukrywał. A co najgorsze Pam chyba wiedziała co się dzieje. Chodziła dziwnie uśmiechnięta.  A to u nas wampirów nie jest normalne. Czemu wszyscy  ukrywają coś i nie chcą  mi nic powiedzieć . To  irytujące. Muszę  się dowiedzieć    co oni kombinują.
 
Zeszłam po schodach na dół   do salonu.   Na sofie siedziała Pam i oglądała coś na laptopie

- Pam gdzie jest Eric?

-  W  gabinecie wypełnia papiery

 Zaraz po słowach Pameli  ruszyłam do Erica. Delikatnie zapukałam do drzwi i nie czekając na odpowiedź wszedłam do środka.

-  Wiesz  , że sie puka.

- Tak wiem , ale mam do Ciebie pytanie. Co ty  wymyśliłeś z Pam ? I nie próbuj kręcić.

- Dobrze , powiem Ci. - Eric  wyjął kopertę z szufladki biurka i wręczył mi.

- Co to jest?

- Niespodzianka. Spodoba Ci się.

 Gdy otworzyłam kopertę moim oczom ukazał się bilet na koncert. W życiu nie zgadniecie na jaki koncert! TOKIO HOTEL! Jakbym byłam  człowiekiem to bym dostała teraz zawału i Eric musiałby wzywać pogotowie
.
- Podoba ci się ? Nic nie mówisz

- AAAAAAAAAAAA Idę na koncert. Zobaczę chłopaków. Nie wierzę. To sen prawda?

- Nie to nie jest sen.  Oprócz tego ,  że  będziesz się świetnie bawić poznasz cały zespół.
 
-  O matko.  Dziękuję.

- Wiesz , że  koncert jest już jutro ?

- Tak wiem.   Musze się przygotować do niego!

Wybiegłam z gabinetu  i od razu postanowiłam powiedzieć o wszystkim Pam

- PAAAAAAMMMMMM!!!!  Idę na koncert JUTRO ! Zgadniesz kogo?

- Tokio Hotel . Wiedziałam o wszystkim.

- Co ? Jak to ? Ukartowaliście to z Eric 'iem?

- Można tak powiedzieć. 

- To temu się tak dziwnie zachowywaliście cały tydzień?

-Tak.  Nie mogłam wytrzymać i chciałam Ci powiedzieć odrazu jak kupił bilety. Ale wiesz jaki jest. Zabronił mi .

-Bilety ? Dostałam tylko jeden.

-  Drugi mam ja.  Idę z Tobą.

- To świetnie!    Jakby co to będę u siebie w pokoju. Muszę wszystko przygotować. A  potem powiem Ci  jakie zabawy będą jutro dobrze?

- Dobrze idź mała.

Pobiegłam na górę do pokoju . Chwyciłam za tel i wybrałam numer do  Alana. chciałam mu o wszystkim powiedzieć, ale od razu   uświadomiłam sobie co robię. Było już za poźno i od bardzo dawna usłyszałam głos Alana

-Słucham ?

 Nie odpowiedziałam . Byłam jak sparaliżowana

-Halo ? Lara jesteś tam ?

Po tych słowach rozłączyłam się. Co zrobiłam po co do niego dzwoniłam. Przecież zranił mnie.  I tak nie zrozumiał co mi zrobił.  Dla niego najważniejsza jest Jess  nie ja.  Lara uspokój się. Jutro idziesz na koncert.  Czas zabrać się  do pracy.  Włączyłam laptopa i zaczęłam spisywać listę rzeczy , które muszę zabrać ze sobą. Po godzinie miałam już ją gotową.  Akurat w tym momencie wszedła Pam .

- I jak wiesz już co i jak ?

-   gdy zacznie się refren Love who loves you back pokazujemy serca. I głośno śpiewamy.  A podczas Durch den Monsun  wszyscy jesteśmy cicho a gdy skończy sie piosenka głośno klaszczemy. Podczas piosenki Alien Tworzymy flagę Niemiec. Eric musi nam wydrukować  serca  , a my musimy pojechać kupić światło chemiczne czerwone.
.
- Rozumiem. Zbieraj się , a ja pójdę powiedzieć Eric'owi co musi zrobić.

  Zarzuciłam tylko kurtkę i  wyszłam za Pam. Czekając na nia przy samochodzie pogrążyłam się w myślach o Alanie. Nie wiem co mam  zrobić , myśleć. Dlaczego odebrał ten cholerny telefon ?  Tyle czasu się nie odzywał tylko raz odpisał na  smsa co spowodowało u mnie jeszcze większe załamanie.

-Lara   wszystko w porządku ?

Popatrzyłam się tylko na Pam i wsiadłam do auta.  Przez pół drogi nie odezwałam się  ani jednym  słowem.  Nie potrafiłam powiedzieć jej o  mojej głupocie, bo tego inaczej nazwać nie można. 

-Lara powiesz w końcu co się dzieje? 

- Dojeżdżamy  do sklepu powiem ci  potem dobrze?

- Niech Ci będzie , ale masz mi powiedzieć

- Pam byłaś kiedyś na takim koncercie?

- Była , ale w latach 80. Chodziłam z Eric 'iem na koncerty Bon Jovi, Areosmith , Iron Maiden  i innych. To były czasy.  Teraz już nie tworzy się tak pięknej muzyki

- Co? Byłas na koncercie Bon Jovi ? Jak wrócimy to muszę poprosić Eric'a o załatwienie biletów. Nawet nie wiesz  jak Ci zazdroszczę

- Nie masz czego. A  na koncert pójdziemy we trójkę razem. Pogadam z nim.   Jesteśmy na miejscu.

Wysiadając z samochodu chwyciłam tylko  portfel i ruszyłam do sklepu.  Jak ona miała się fajnie.  Teraz to Eric ma przerąbane . Nie dam mu spokoju dopóki  nie poznam  BJ.  Może te wszystkie wydarzenia sprawią , że przestane cierpieć.  Tak naprawdę nie chce mówić o tym Pam. Wygada wszystko mojemu stwórcy  , a ten będzie mnie jeszcze bardziej pilnował .  A tak bardzo chcę napić się  takiej cieplutkiej krwi prosto z żył człowieka i słyszeć jak powoli przestaje bić mu serce.

Sklep , który wybrałam Pam posiadał szeroki wybór różnych gadżetów koncertowych. Od koszulek święcących w ciemności po bransoletki , farby.   Gdy tak podziwiałyśmy te wszystkie rzeczy podeszła do nas kasjerka.

- W czym mogę panią pomóc?

- Chciałyśmy kupić   dwa światła chemiczne  czerwone. Posiadacie takie?

- Eeeee ... Taaaak - kobieta była tak  przestraszona , aż nie mogła  wykrztusić tak krótkiego słowa.

Szybko wyjęła z lady różnego rodzaju światła  i rozłożyła je na ladzie. Chwyciłam pierwsze lepsze  czerwone  pałki  i zapłaciłam.

- Pam czułaś to ?

- Tak czułam.  Bawiło mnie to . A teraz  włóż do  samochodu  , a my przejdziemy się po mieście .

Wrzuciłam na tyle siedzenie reklamówkę i ruszyłam za   siostrą. Długo chodziłyśmy ulicami   w kompletnej ciszy. Wszędzie było prawie pusto .  Tylko nocne sklepy były otwarte i kluby , w których  bawili się ludzie.

- Mów- odezwała się w końcu

- Nie dasz mi spokoju?

- Nie

-Zadzwoniłam do Alana i odebrał. Nie potrafiłam z nim rozmawiać . Zatkało mnie. A potem byłam w szoku. Nie rozumiem dlaczego teraz odebrał. Tyle czasu nie słyszałam jego głosu.   Nawet nie wiesz jak bardoz za nim tęsknię. A ta lafirydę bym torturowała a potem z czystym sumieniem zabiła.

-Lara rozumiem co czujesz. Wiem , że nie jest Ci łatwo. Nie wiem dlaczego to zrobił. Nie potrafię odpwiedzieć Ci na to  pytanie.    Nie odzywaj się do niego na razie zobaczysz jak rozwinie się to. Może sam napisze do Ciebie.  A teraz nie myśl już o tym. Skup się na jutrzejszym dniu i spełnieniu marzenia.

- Postaram się. Chodźmy  w moje ulubione miejsce.

-Prowadź.

Wzbiłyśmy się w powietrze i przeleciałyśmy nad miastem. Wylądowałyśmy na dachu budynku. Jeszcze niedawno jemu pokazywałam to miejsce i byłam  tak szczęśliwa. A teraz  stoję tu i wszystkie wspomienia wracają. To jak mnie przytulał , był przy mnie , nasze wszstkie dziwne  rozmowy. Tylko z nim tak rozmawiałam.

Głos  Pam wyrwał mnie z   zawieszenia.

- Patrz kto tam idzie -  Powiadłam wzrokiem  ku miejscu , które wskazywała
Mym oczom ukazał się   Alan spacerujący z Jess.  Stałam na tym  budynku i nie mogłam  w to uwierzyć.  Co on tu robi? Po co tu jest ? Przecież nie mieszka tu ! Wpadłam w totalny szał. Wystawiłam kły a moje oczy zaszły czerwienią. Miałam ochotę  ja zabić , a jemu przywalić. Ale najpierw wywrzeszcze mu wszystko prosto w twarz!

-  Ona już jest martwa! Po chuj  tu jest? Dobrze wie  , że chodzę nocą po miescie!  Jak ich dorwę to  nie ręczę za siebie! I nawet mnie nie powstrzymuj!


Wzbiłam się w powietrze i wylądowałam prosto przez Alanem.   Był zdziwiony  , a Jess przestraszona.